Zakończyliśmy I Etap programu dla nauczycieli jęz.angielskiego

Poniżej relacja uczestników:

6,7 i 8 listopada 2017 rozpoczęła się nasza przygoda ze Szkołą Amerykańską (ASW – American School Of English). Był to mój pierwszy kontakt z tym stylem nauczania, chcę zatem podziękować Radzie Polek za szansę skorzystania z tego typu warsztatów. 6 listopada o godzinie 8.30, wraz z dziewięcioma koleżankami zameldowałyśmy się na miejscu. Nasze pierwsze wrażenie było: „Wow!”. Uwagę przykuwa ogrom budynku, wyposażenie, oraz różnorodność pochodzenia uczniów. Zostaliśmy przywitani przez p. Ligitę Stawarz, będącą naszą opiekunką z ramienia szkoły. Miałyśmy również szansę poznać dyrektora Jon’a P. Zurfluha. Opowiedziano nam o historii szkoły, w jaki sposób funkcjonuje oraz zaprezentowano program na najbliższe dni.

Pierwszy dzień to głównie poznawanie szkoły, kadry a także „Escape room experience”, które prowadziła Carla Staffa. Następnie, EAL Teacher, Josh Skjod zaprosił nas na swoje warsztaty z vloggingu. Była to dla nas niezwykła inspiracja do przeniesienia na własne lekcje. Bardzo ciekawe doświadczenie. Dzień był pełen wrażeń. Zakończyliśmy o godzinie 15. Potem mieliśmy czas dla siebie. Po takiej dawce wrażeń był on dla nas niezwykle ważny.

Dzień drugi rozpoczęliśmy o 9.00. W tym dniu mieliśmy szansę na obserwowanie zajęć. Nauczyciele przyjęli nas bardzo miło. Ja osobiście miałam okazję uczestniczyć m.in. w zajęciach z Language Arts, gdzie uczniowie interpretowali wiersz „Mother to Son” by Langston Hughes. Bardzo duże wrażenie zrobiło na mnie to z jakim zaangażowaniem uczniowie brali udział w zajęciach. Nauczyciel wiodący może korzystać z pomocy nauczyciela asystenta, co jest niezwykle potrzebne, szczególnie podczas pracy w grupach. Uczniowie maja komfort, gdyż mogą w każdej chwili uzyskać odpowiedź bądź wskazówkę dotyczącą nurtującego je zagadnienia. Szkoła ta cechuje się bardzo pozytywnym nastawieniem, zajęcia skupione wokół na uzyskania wewnętrznej motywacji ucznia do nauki. Nie ma ograniczeń, czego przykładem jest chociażby możliwość siedzenia na kanapach, dywanie czy piłce jeśli tylko uczeń ma na to ochotę. Celem tego jest przekonanie ze uczeń, nieupominany po pewnym czasie sam będzie potrafił skupić się na nauce. Nie ma tutaj krzyku i hałasu na przerwach, co przy prawie tysiącu uczniach jest zaskakujące. Każda klasa kończy zajęcia w innym czasie, nie ma dzwonków.

Dzień drugi zakończyła wizyta w Muzeum Narodowym. Miałyśmy okazje podziwiać uroki wystawy „Biedermeier”.

Dzień trzeci to dzień pożegnania. Był on szansą na podzieleniem się opiniami, podsumowaniem. Myślę, że czas ten wykorzystałyśmy do maksimum, ceniąc każdą minutę spędzoną w szkolę. Wiele metod, sposobów prowadzenia zajęć możemy na pewno przekuć na nasze realia. Trzy dni warsztatów były na pewno nieocenionym doświadczeniem, szansą na wzbogacenie własnej wiedzy, wymianę doświadczeń